Drugi odcinek Morning with… to wolniejszy poranek niż zwykle. Bez konkretnego planu, bardziej jako spotkanie niż „wyjście”. Umawiamy się z Zuzą Biegun założycielką (@trzebazyc_com) na spacer między kawą a codziennością, która toczy się swoim rytmem. Jest z nami Bambina i najmłodsza pasażerka, śpiąca w wózku, córeczka Zuzi, Malina.
Kierunek: Królikarnia.
To jedno z tych miejsc, które dobrze znają osoby z psami i do których miło się wraca. Trochę park, trochę muzeum, trochę przestrzeń do bycia bez planu. Królikarnia to w rzeczywistości muzeum rzeźby, mieszczące się w klasycystycznym pałacu zaprojektowanym przez Dominika Merliniego, dziś związane z twórczością Xaverego Dunikowskiego. Ale równie ważne jak sam budynek jest to, co wokół - rozległy teren zielony, polana, naturalna przestrzeń do spacerów i odpoczynku i sąsiadujący z Królikarnią park Arkadia.
I właśnie dlatego to dobry przykład miejsca dog friendly, które działa w praktyce. Można tu przyjść z psem, przejść się, zatrzymać, posiedzieć z jedną zasadą: psy są na smyczy. To nadal przestrzeń muzealna, więc ten balans między otwartością, a zasadami jest tu wyczuwalny. Dzięki temu jest spokojnie, bez chaosu, bardziej komfortowo dla wszystkich odwiedzających.
Bierzemy kawę z Cafe Pląs i siadamy przy stoliku naprzeciwko pałacu, z widokiem na polanę. Trochę ludzi, trochę psów, ktoś przechodzi z kocem, ktoś inny zatrzymuje się tylko na chwilę. Łatwo tu zwolnić od zgiełku miasta.
Rozmawiamy o tym, jak wygląda życie, kiedy łączysz kilka światów naraz — bycie Pet Parent w mieście, bycie mamą i prowadzenie własnego biznesu i profilu z zaangażowaną społecznością. O tym, że codzienność nie zawsze jest „estetyczna”, ale można ją sobie układać po swojemu. O tym, że spacer z psem często wyznacza rytm dnia bardziej niż cokolwiek innego.
Bambina jest pieskiem spokojny, trochę na dystans do obcych. Ma swoją historię, została znaleziona na ulicy, przez długi czas była bardzo nieufna. Dziś nadal potrzebuje chwili, żeby się przekonać i złapać kontakt z nowo poznanym człowiekiem. W międzyczasie zajmuje się tym, co lubi najbardziej - poszukiwaniem patyków.
Latem Królikarnia działa jeszcze inaczej. Polana zapełnia się kocami, ludzie przychodzą tu na dłużej z psami, z dziećmi, przyjaciółmi. Pojawiają się też różne inicjatywy organizowane przez samą przestrzeń - bardziej kulturalne, czasem sąsiedzkie. To wszystko dzieje się gdzieś obok, bez narzucania się.
To miejsce dobrze przyjmuje różne tempo. Można tu przyjść na szybki spacer albo zostać na pół dnia. Usiąść, przejść się, pogadać, pobyć obok siebie. Bez większych oczekiwań.
Królikarnia trafia na naszą mapę jako spot, który jest po prostu wygodny dla osób żyjących z psem w mieście. Taki, do którego się wraca nie dlatego, że trzeba, tylko dlatego, że się chce.